Wyszło to trochę inaczej, niż myślałem, ale zawsze wyszło.*

Nie jest łatwo upiec dobry biszkopt. Przez szybę piekarnika obserwujemy jak rośnie w oczach, tylko po to, aby po wyjęciu zobaczyć jak spektakularnie opada. Wszystko za sprawą pęchęrzyków powietrza, które w ciepłym piekarniku pchają ciasto do góry, a w zetknięciu z zimnym kurczą się oraz powodują powstanie nierównomiernych zagłębień.

Jest jeden, co prawda dość kontrowersyjny, ale jednak skuteczny, sposób aby uniknąć rozczarowania efektem końcowym.

Rzucić.

Kiedy w fazie pieczenia wyjmiesz na sekundkę blachę z biszkoptem oraz zrzucisz ją z około 20 cm na ziemie, pęchęrzyki zbyt lekkie, aby utrzymać gęste ciasto w górze – ulecą. Biszkopt nie będzie już tak okazale wysoki, ale za to stabilny i równy.

Pisze Wam o tym, aby usprawiedliwić samą siebie za kilka ostatnich miesięcy braku pracy nad blogiem. Wiele się działo, a każdy kto choć trochę czuje w sobie dusze artysty wie jedno – w poczuciu nieszczęścia nie da się stworzyć szczęśliwych artefaktów. Ponieważ uznałam, że nie ma na moim blogu miejsca na smutki postanowiłam przeczekać najgorsze i wrocić kiedy będę w lepszej formie.

Musicie bowiem wiedzieć, że przez ostatnie kilka lat moje życie (przynajmniej na pozór) było niczym niezłe ciacho w piekarniku – okazałe i rumiane. Przyszedł jednak powiew zimnego powietrza, który skutecznie zapewnił mnie o tym, że dobrego ciasta to z tej mąki nigdy nie będzie. Wyjełam zatem swój biszkopt z piekarnika życia, rzuciłam nim i bez ulotnych jak pęcherzyki powietrza złudzeń ruszyłam do przodu.

I oto jestem. Gotowa znów zbliżać ze sobą świat humanisty ze światem opakowań oraz szeroko pojętego towaroznawstwa żywności. Z zupełnie innego miejsca w Europie, z plecakiem wypchanym oczekiwaniem wobec samej siebie, z mapą w której nie ma miejsca na niepotrzebne przystanki – ruszam po swoje. Kto ze mną?

P.S. Musicie także wiedzieć, że mimo braku treści merytorycznych na blogu, udało mi się dwukrotnie przygotować prace na konkurs utrzymany w tematyce opakowań. W kolejnym wpisie przedstawie Wam prototypy, które udało mi się wymyślić. Stay tunned!

 

* Kubuś Puchatek 🙂 

 

One thought on “Wyszło to trochę inaczej, niż myślałem, ale zawsze wyszło.*

Leave a Reply to Julia Cancel reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s