Jesteś tym co jesz. A czy wiesz co jesz?

Kiedy w 1840 r. włoski kucharz Marchiony zupełnym przypadkiem wynalazł wafelek, w którym zaczął serwować lody prawdopodobnie nie spodziewał się, że 156 lat później dyskusja na temat jadalnych opakowań wciąż będzie żywa  –  jednak już nie na gruncie kulinarnym, a mocno przemysłowym. Jadalne powłoki, bo o nich tu mowa, nie są żadną nowością na rynku żywności. Spotykamy się z nimi częściej niż byśmy się tego spodziewali.

Ale po kolei.

Jadalne powłoki nie są z formalnego punktu widzenia opakowaniem. Są pewnego rodzaju filmem, woskiem, którym pokrywa się produkt (najczęściej owoce), a którego użycie pozwala przedłużyć trwałość i podnieść atrakcyjność wyżej wymienionego. Stanowią barierę dla tlenu, dwutlenku węgla, wody i drobnoustrojów, czyli tego wszystkiego, co przyspiesza procesy dojrzewania owoców (a w konsekwencji gnicia). Z punktu widzenia konsumenta, owoce dzięki niemu pięknie się błyszczą i wolniej psują.

I choć w jakimś stopniu spełniają podstawowe funkcje opakowań, formalnie opakowaniem nie są. Ze względów chociażby higienicznych wymagają stosowania dodatkowego zabezpieczenia przed zabrudzeniem, czy zgnieceniem. To sprawia, że są jedynie wsparciem na ławce rezerwowych, a nie samodzielnym graczem. Niektórzy wytykają im nie tylko brak realizacji tradycyjnych funkcji, ale także tych marketingowych, np. braku możliwości zadruku, ale… halo, halo, proszę szanownego państwa – a drukarki 3D i filnamenty z czekolady?

Co jemy?

Bazą powłok jadalnych najczęściej są polisacharydy (skrobia, celuloza), białka zwierzęce (kazeina, kolagen), białka roślinne (soja, gluten), lipidy (woski, tłuszcze, mieszaniny olei), czy celuloza (np. z alg morskich). Często na owocach spotkamy szelak, czyli naturalną odmianę żywicy. Proces pozyskania surowca nie jest zbyt apetyczny, więc odważnych odsyłam do wikipedii. Trochę bulwersować może fakt, że obok przetwórstwa jabłek, cytrusów, gruszek, brzoskwiń, wędlin, a nawet niektórych ciastek, orzechów i ziaren kawy, stosuje się go do produkcji kitu, klejów, farb i lakierów. Na chwilę obecną, jest on jednak powszechnie uważany za substancję bezpieczną również w przemyśle spożywczym.

Niekwestionowaną zaletą stosowania filmów jadalnych, jest możliwość sterowania walorami jakościowymi produktów. Powłoki jadalne można nasycić witaminami, składnikami mineralnymi, przeciwutleniaczami, bakteriocytami, olejkami eterycznymi, czy aromatami. Jest też wymiar ekologiczny jadalnych powłok, co niestety znowu nie zabrzmi smacznie. Część naturalnych polimerów, które wykorzystuje się w ich produkcji (kolagen, żelatyna) powstaje z trudnych do utylizacji produktów ubocznych przemysłu spożywczego np. skór ryb. Może się nam to nie podobać, ale dzięki nim zaczynamy zjadać nasze śmieci. Znaczy.. sprzątać! Sprzątać nasze śmieci! 🙂

Czy to wszystko jest niezbędne?

Tak. Sprzedaż owoców wiąże się z wieloma procesami przetwórczymi. To właśnie wtedy owoce są chociażby myte i jednocześnie pozbawiane m.in. naturalnego wosku, który chroni je przed bakteriami, czy pleśnią. Nie mówiąc już o cytrusach, które przez wiele tygodni pozostają wystawione na pastwę szkodników, podróżując w kontenerach. Jak tu im nie pomóc w tej nierównej walce?

Czy to może być fajne?

TAK. Udowodniła to firma WikiCells wypuszczając na rynek takie o to smakowite kuleczki.

wikicell

Producent reklamuje produkt jako „opakowania, których nie musisz wyrzucać”. Ich częścią składową jest biomasa z białek i ekstrakt z alg. Firma zapewnia, że opakowanie można myć (wow, WOW, WOOOW), zjeść w całości z produktem, obrać jak pomarańczę, lub wbić słomkę i wypić zawartość. Nie zjedzone ulegną całkowitej degradacji. Wielkie uszanowanko.

wikicellballs

Według zapewnień producenta WikiCells można przechowywać do 6 miesięcy. Produkt naprawdę godny uwagi, dostępny póki co wyłącznie na rynku amerykańskim.

Nie wiem czy to dobrze, że zmywamy, a potem nakładamy. Pewnie nie. Pewnie lepiej zerwać z drzewa i zjeść, ale nie zawsze się da. A jak się nie da, to zróbmy tak, żeby się dało. Tak przynajmniej widzę najkrótszą na świecie definicję rozwoju przemysłowego społeczeństwa. W zasadzie całą historię XIX wieku można by skrócić do hasła: nie dało się, to zrobiliśmy. Żarówkę zrobiliśmy, telefon zrobiliśmy, tramwaj zrobiliśmy, a potem zrobiliśmy masowe przetwórstwo owoców. Zrobiliśmy najlepiej jak wtedy się dało, ale może jutro uda się zrobić to lepiej?

Bo niby jesteś, tym co jesz.

1
Ale nie martw się. Dla mnie i tak będziesz czymś więcej. Nie ważne czy zjadasz jabłka w opakowaniu czy bez, jesteś sumą czegoś znacznie większego. Marzeń, pozytywnych uniesień, tego co kochasz i czemu oddajesz serce. Jesteś człowiekiem. Człowiekiem, który po prostu od czasu do czasu wcina… opakowania. Opakowania – rzecz ludzka. A skoro nic co ludzkie nie jest nam obce, to chyba wszystko gra? 🙂

Uszanowanko! 

Źródła:
Galus S., Innowacyjne trendy w powlekaniu żywności, a opakowanie, [w:] Kierunki rozwoju opakowań, red. Wasiak W., Polska Izba Opakowań, Warszawa 2014.
Pająk P., Fortuna T., Przetaczek  –  Rożnowska I., Opakowania jadalne na bazie białek i polisacharydów   –   Charakterystyka i zastosowanie. 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s